Czy warto obniżać prędkości sprzętu w zawodach na nartorolkach?

opublikowano: 20 sierpnia 2016 autor: Michał Rolski
Ostatnio często słyszymy dyskusje i różne opinie na temat limitów dotyczących prędkości kół w nartorolkach na zawodach w Polsce i na świecie. Rozważamy za i przeciw. Co o nich sądzisz? [ANKIETA]

Tylko w sierpniu 2016 roku mieliśmy dwa przykłady wymiany zdań o zasadności wprowadzania ścisłych limitów wobec kół w nartorolkach na zawodach. Po raz pierwszy na początku sierpnia, a dotyczyło to informacji o zmianie zasad regulaminu czeskiego cyklu Silvini Skiroll Classics, co było po części wymierzone w Polaków startujących w tym serialu (przeczytaj tekst Team nabiegowkach.pl grozi wycofaniem się z Skiroll Classics). Wówczas na forach i w komentarzach pojawiały się rozbieżne opinie internautów odnośnie zasadności wprowadzania jakichkolwiek limitów wobec sprzętu. Po raz drugi dyskusja o szybkości kół pojawiła się tuż po Minimaratonie z Niemojowa do Spalonej, który odbył się 14 sierpnia 2016 roku. Tam organizator także wprowadził wymóg startu tylko na kołach gumowych.

Gumowe koła - nasilająca się tendencja

Gumowe koła

Ostatnimi czasy wyraźnie nasila się tendencja do wprowadzania regulaminowych zakazów stosowania szybkich, poliuretanowych kół na zawodach nartorolkowych wszelakiej rangi. Najczęściej przytaczane uzasadnienia obniżania prędkości kół:

  • bezpieczeństwo wynikające z mniejszej szybkości jazdy i większej przyczepności gumy, zwłaszcza na mokrym na asfalcie,
  • większa liczba uczestników w otwartych zawodach - sprzęt treningowy ma każdy, startowy niekoniecznie,
  • przyciągnięcie biegaczy narciarskich, którzy "obawiają się" rywalizacji ze specjalistami od nartorolek przywykłymi do szybkich kół.

Najbardziej sprawiedliwie - sprzęt organizatora

Zwolennicy eliminacji szybkich kół często argumentują, że zawody są dla sportowców, a nie mechaników. Liczyć ma się przygotowanie zawodnika od strony fizycznej. Sprzęt nie może wpływać na wynik. Dlatego organizatorzy zawodów wysokiej rangi często przygotowują dla uczestników jednakowy sprzęt.

- Rywalizacja na nartorolkach jest bardziej wymierna niż na nartach biegowych. Tu zachowując tę samą prędkość kół możemy wyznaczać rekordy na trasach, porównywać wyniki uzyskane z sezonu na sezon, to ułatwia analizę trenerom - tłumaczy Tomasz Kałużny, Mistrz Świata juniorów na nartorolkach z 2000 roku.

IBU (Międzynarodowa Unia Biathlonowa) rozwiązała ten problem wskazując odgórnie marki nartorolek, które należy zapewnić uczestnikom zawodów dla biathlonistów. Najczęściej są to jednakowe modele firm Marwe lub SRB. Choć to rozwiązanie sprawiedliwe w trakcie zawodów, jednak niezdrowe dla rynku. Zdecydowana większość sportowców uprawiających ten sport na co dzień trenuje na nartorolkach Marwe, aby gdy przyjdzie czas zawodów, rywalizować na znanym sprzęcie. Preferowanie jednej firmy utrudnia rynkową konkurencję i wstrzymuje rozwój.

Biathloniści

Podobny środek od jakiegoś czasu stara się wprowadzić FIS. W Pucharze Świata na nartorolkach tej federacji w każdej z sesji przynajmniej jeden wyścig organizowany jest na gumowych kołach. Czasami organizatorzy zawodów Pucharu Świata zapewniają zawodnikom na czas startu nartorolki jednego producenta lub jak podczas zawodów w Madonie na Łotwie w sierpniu 2016 roku - identyczne gumowe koła, które zawodnicy wpinali do swoich mostów.

Jednakowe nartorolki z gumowymi kołami przygotowywane są także przez organizatora największej nartorolkowej imprezy na świecie - norweskiego festiwalu Blink. W wypadku najpopularniejszych zawodów tej imprezy - biegu pod górę Lysebotn Opp, w którym biorą udział nie tylko wyczynowcy, ale także amatorzy, zawodnicy spoza czołówki muszą sami wyposażyć się w sprzęt. Jednak dozwolone są tylko nartorolki z kołami wymienionymi w regulaminie imprezy, konkretnego producenta - zazwyczaj jednego lub dwóch.

Na jednakowych modelach nartorolek rywalizuje się także w Polsce. W Pucharze Polski i Mistrzostwach Polski PZN sprzęt dostarczają organizatorzy zawodów. Z reguły są to nartorolki polskich marek.

Sportowiec potrafi

Żadne rozwiązanie nie jest idealne. Sportowcy nauczyli się stosować różne metody, aby pomimo pozornie jednakowego sprzętu wypożyczanego im na czas zawodów, mieć przewagę nad przeciwnikami.

Wymiana koła

Wśród "tajnych" sposobów jest np. rozrzedzanie smaru w łożyskach, a nawet wymiana łożysk na własne. Niektórzy zapamiętują oznaczenia (zazwyczaj numery) nartorolek, które jechały na poprzednich zawodach lepiej niż inne. Mało który z organizatorów jest w stanie zapewnić nowy sprzęt na każdy wyścig. Zazwyczaj nartorolki mają większe lub mniejsze przebiegi, nierówno starte koła, wolniej kręcące się łożyska, niektóre ściągają, inne jadą prosto. Jeśli uczestnikom da się możliwość wybrania nartorolek spośród przygotowanych przez organizatora, sprytniejsi wybiorą szybsze egzemplarze.

Z tymi praktykami starają się walczyć organizatorzy zawodów wprowadzając obostrzenia i przepisy. Zamiast wybierania sprzętu przez zawodników, jest losowanie. Sprzęt wydawany jest też na krótką chwilę przed startem, na tyle wcześnie, aby zawodnik mógł choć przez chwilę na nim pojeździć i go poznać, ale znów na tyle późno, by nie było czasu na wprowadzanie modyfikacji. Ale sportowiec potrafi...

- Zawsze istnieją jakieś możliwości oszukania. Np. można na kołach "jedynkach" wybić cyfry "2". W Skandynawii to jest nie do pomyślenia, bo to nie jest fair play. W Polsce natomiast miałbym obawy - mówi Tomasz Kałużny. - Przypominają mi się zawody - sprawdzian dla biegaczy narciarskich w Bielsku Białej. W zasadach było napisane, że wszyscy startują na nartorolkach Ski Way model Easy do techniki klasycznej z kołami zielonymi. W tamtych czasach było to bardzo popularny w Polsce model. Jeden z trenerów, który jeździł często do Włoch i miał dobre kontakty z producentem Ski Way, zamówił sobie w tej firmie koła walce w kolorze zielonym, ale z szybkiego poliuretanu. Dzięki temu jego podopieczni mieli dużo szybsze nartorolki, przez co dużo lepsze wyniki na sprawdzianie niż inni zawodnicy. Nie można tego inaczej nazwać jak oszustwem - wspomina z zażenowaniem polski Mistrz Świata.

Uwolnić prędkości

Grupą lobbującą za spowolnieniem prędkości na zawodach wysokiej rangi są biegacze narciarscy. Narciarze trenują niemal wyłącznie na wolnych nartorolkach. Nie przywykli do sprzętu, na którym osiąga się prędkości dużo większe niż na nartach, czy w trakcie treningu na asfalcie. Twarde, startowe koła w nartorolkach wymuszają inną technikę biegu, z którą dobrze zaznajomieni są sportowcy traktujący biegi na nartorolkach jako pierwszą i priorytetową dyscyplinę.

Na kołach szybkich

We Włoszech i Rosji, a w mniejszym stopniu także Niemczech, Francji i Szwecji, nartorolki są nie tylko jedną z form przygotowania narciarskiego, ale odrębnym sportem. Sama reprezentacja Włoch w biegach na nartorolkach jest większa, niż polskie kadry w biegach narciarskich, skokach i kombinacji norweskiej. Sportowcy z tych krajów prowadzą trening, którego celem mają być najlepsze wyniki na nartorolkach. Dużo trenują na szybkim sprzęcie. Wypracowali technikę dostosowaną do specyfiki asfaltu i szybkich kół. Dla nich przeniesienie rywalizacji na koła gumowe to odebranie im przewagi. To ich głosy słyszymy najczęściej pośród zwolenników uwolnienia sprzętu od limitów regulaminowych.

Limity wg FIS

Międzynarodowa Federacja Narciarska stosuje ogólne limity wobec sprzętu stosowanego na wszystkich zawodach aprobowanych przez FIS. Nartorolki muszą mieć wiązania narciarskie identyczne jak w nartach biegowych, rozstaw kół w mostach nie może być mniejszy niż 530 mm, a maksymalna średnica koła większa niż 100 mm. Co więcej zakazane są "wynalazki". Sprzęt musi być dostępny w powszechnej sprzedaży.

Stronnicy wolności na nartorolkach przekonują, że w zawodach, w których liczy się jak najszybsze dotarcie do mety, czyli uzyskana prędkość, nie ma sensu sztucznie ograniczać możliwości nartorolek. Argumentują, że i tak nie da się wprowadzić sprawiedliwego rozwiązania, które sprawi, że wszyscy będą rywalizować na sprzęcie mogącym rozwinąć jednakową szybkość. Nawet nowe egzemplarze nartorolek prosto z fabryki będą różnić się między sobą. Wystarczy, że łożysko w kole nie będzie idealnie wpasowane w gniazdo, a koło będzie się wolniej kręcić.

- Moim zdaniem można umówić się na start na nartorolkach i modelu jednej firmy lub choćby kołach jednej firmy. Wówczas takie ograniczenie ma sens. W przeciwnym razie uważam, że trzeba pozostawić dowolność wyboru sprzętu przez zawodników - mówi Tomasz Kałużny.

W wielu dyscyplinach sportu nie do pomyślenia jest, by ograniczać możliwości sprzętowe. W kolarstwie są limity odnośnie wagi sprzętu, ale nie prędkości. Podobnie w żeglarstwie, kajakarstwie, wioślarstwie. Nikt nie spowalnia sprzętu w sportach zimowych, w tym w biegach narciarskich, dyscyplinie tak pokrewnej nartorolkom. W tych sportach sprzęt jest często tak ważny, jak przygotowanie zawodnika od strony siłowej, kondycyjnej, czy psychologicznej. To naturalne dla tych dyscyplin. Dlaczego więc redukować prędkości nartorolek?

Jeśli pozwolimy wszystkim korzystać z tak szybkiego sprzętu jak to możliwe, będzie to najbardziej sprawiedliwe rozwiązanie. Limitem jest zdolność do rozwijania prędkości przez sprzęt dostępny na rynku. Jeśli każdy wyposaży się w najszybsze jego zdaniem nartorolki, rywalizacja będzie uczciwa. To argument zwolenników szybkich kół, z którym trudno się nie zgodzić.

Sprawiedliwie, ale czy bezpiecznie?

Jednym z powodów przenoszenia rywalizacji na gumowe koła, jest dążenie do zwiększenia bezpieczeństwa podczas zawodów. Szczególnie w biegach otwartych, gdy startują amatorzy, czynnik prędkości ma znaczenie. Amatorzy podchodzą często do rywalizacji na nartorolkach bez odpowiedniego przygotowania, w ferworze walki zapominają o rozsądku. W ekstremalnych sytuacjach radzą sobie gorzej niż wyczynowcy, zwłaszcza ci wyspecjalizowani w wyścigach na szybkim sprzęcie.

- Jestem przeciwna dopuszczaniu do startu amatorów na szybkich kołach, zbyt dużo widziałam zdjęć takich osób po upadkach - mówiła Justyna Kowalczyk w jednej z dyskusji na facebookowym profilu portalu nartorolki.pl.

Dlatego coraz więcej organizatorów otwartych zawodów pozwala na start wyłącznie na gumowych kołach. Największy na świecie masowy bieg na nartorolkach - szwedzki Alliansloppet z biegiem na dystansie 48 km techniką klasyczną - wymaga od elity, jak też wszystkich blisko 1500 uczestników, startu na gumowych kołach o prędkości nr 2 firm Swenor lub Swix.

Alliansloppet

Dla organizatorów zawodów ważna jest zawsze frekwencja. Szczególnie w naszym kraju, gdy w otwartych zawodach bierze udział góra 70 startujących, organizatorzy walczą o każdego zawodnika. Większość z potencjalnych uczestników biegów na nartorolkach dysponuje nartorolkami treningowymi. Mało kto może sobie pozwolić na zakup sprzętu startowego, który użyje kilka razy w roku. W obawie przed małymi szansami na dobry wynik osiągnięty na posiadanych wolnych nartorolkach, podczas gdy rywale wystartują na kołach poliuretanowych, wielu potencjalnych zawodników mogłoby zrezygnować.

- W Polsce kluby zawsze mówiły, że nie stać ich, aby kupić szybkie koła tylko na jeden lub dwa starty w sezonie, natomiast cały rok trenują na kołach gumowych. Z ekonomicznego punktu widzenia w naszym kraju to ma znaczenie - uważa Tomasz Kałużny.

Jednym z ważniejszych czynników ograniczających frekwencję na zawodach jest głównie strach. Dla większości naszych rodaków nartorolki to nowa aktywność. Wiele osób nie czuje się jeszcze pewnie na treningach, a co dopiero zawodach. Dlatego ze względów praktycznych regulaminowe zapisy zmuszające uczestników zawodów do rywalizacji na nartorolkach z kołami gumowymi z pewnością będą pojawiać się coraz częściej.

- Myślę, że można się zastanawiać nad wprowadzeniem pewnych ograniczeń, przede wszystkim dla bezpieczeństwa startujących - dodaje Kałużny.

Guma gumie nie równa

Powracamy do wyrównywania szans uczestników zawodów. Przepaść pomiędzy najszybszymi i najwolniejszymi kołami gumowymi jest ogromna. Pojawiają się głosy, że nie wystarczą ograniczenia jedynie wobec rodzaju mieszanki kół. Organizatorzy zawodów pozwalając na stosowanie dowolnych kół gumowych zgadzają się na to, że jedni będą mieli sprzęt szybszy niż inni. Pojawiają się postulaty, aby także na polskich zawodach zezwolić tylko na stosowanie tzw. dwójek, ponieważ takie koła powinna mieć większość amatorów.

Gumowe koła

Prędkości kół treningowych

Sportowcy skrótowo określają cztery szybkości kół treningowych nadając im numery prędkości:

  • nr 1 - koła najszybsze
  • nr 2 - koła o przeciętnej prędkości, zazwyczaj montowane standardowo w nartorolkach
  • nr 3 - koła wolne
  • nr 4 - koła bardzo wolne

Nie istnieje jeden standard określający prędkość kół. Dlatego koła o szybkości średniej, potocznie nazywane "dwójkami" jednego producenta mogą być odczuwalnie szybsze niż standardowe koła innej marki.

I tu znów pojawia się kolejny problem. "Dwójki", czyli jakie? Wiadomo przecież, że koła montowane standardowo przez różnych producentów, nawet z wybitym numerem 2, faktycznie toczą się z inną prędkością. Wyjściem byłoby wskazanie kół jednej lub kilku marek popularnych w danym kraju, po upewnieniu się, że te koła są porównywalnie szybkie. Przeciwnicy protestują, twierdząc, że to będzie preferować jednego producenta i narazi na kolejne wydatki potencjalnych zawodników zmuszonych do zmiany sprzętu, przez co spowoduje ich rezygnację ze startu. Nie zawsze wystarczy zmienić koła. Przykładowo koła Swenor nie będą pasować do nartorolek Marwe i odwrotnie. Takie regulaminowe ograniczenie dla wielu będzie oznaczać konieczność zakupu nowych nartorolek, które zmieszczą się w ścisłych limitach.

Jak już raz wspomniałem, sportowiec będzie zawsze dążył do przewagi nad rywalem. Jeśli nie można przyspieszyć sprzętu kołami, to może łożyskami? Może znajdzie się partia kół danej marki, która była szybsza, bo w etapie produkcji inaczej dodano składniki do gumowej mieszanki? Może wymyślą jeszcze inne rozwiązanie. Gdy pojawiają się limity, zawsze twórczy ludzki umysł znajdzie jakieś rozwiązanie.

Jakie mamy wyjścia?

Rozwiązania są cztery i w środowisku nie ma zgody, które jest najlepsze.

Rozwiązanie Zalety Wady
Całkowity brak ograniczeń prędkości kół
  • każdy decyduje jaki sprzęt będzie najszybszy i na jakim chce rywalizować
  • szanse się zrównują, a limitem jest sam sprzęt wymyślony przez człowieka i dostępny w danym czasie na rynku
  • zawodnicy i producenci mają motywację do poszukiwania nowych rozwiązań, co daje nowe bodźce dla branży i pcha do przodu dyscyplinę
  • większe prędkości to mniejsze bezpieczeństwo, co ma szczególne znaczenie w zawodach otwartych, gdy startują amatorzy
  • niechęć biegaczy narciarskich do rywalizowania na szybkim sprzęcie, co sprawia, że nartorolkową rywalizację masowo omijają liczący się zawodnicy biegów narciarskich
  • konieczność zakupu dodatkowego, wyrafinowanego sprzętu startowego, co może odstraszać amatorów
Ograniczenie do kół gumowych o dowolnej prędkości
  • rośnie bezpieczeństwo
  • prędkości nawet na najszybszych kołach gumowych są akceptowalne przez biegaczy narciarskich
  • większość sportowców ma nartorolki z gumowymi kołami
  • różnice w prędkości kół gumowych bywają duże, zawodnicy na kołach wolnych i standardowych z góry mają mniejsze szanse niż wyposażeni w koła gumowe, ale szybsze
Ograniczenie do kół gumowych o prędkości zdefiniowanej w przybliżeniu, np. "koła gumowe o prędkości 2".
  • jeszcze mniejsze prędkości to jeszcze większe bezpieczeństwo
  • jeśli istnieją różnice w prędkości kół zawodników, to ich przedział zostaje zawężony
  • sprzęt łatwo dostępny, możliwość wybrania sprzętu dowolnego producenta z kołami standardowymi
  • trudności w zdefiniowaniu w regulaminach co to są koła nr 2, to wymagałoby stworzenia katalogu marek kół dopuszczonych do zawodów
  • choć ograniczenie zawęża różnice w prędkości kół, nadal one występują, ambitni zawodnicy będą wybierać sprzęt szybszy, rozwiązanie nie zapewni zrównania sprzętu
Ograniczenie do kół gumowych o konkretnej prędkości jednego, wybranego producenta
  • najbardziej sprawiedliwe rozwiązanie, w dużej mierze zrównujące sprzęt uczestników
  • preferowanie jednej firmy, ograniczenie konkurencji na rynku
  • udzielenie "monopolu" jednej marce, co odbije się na cenach
  • konieczność zakupu dodatkowego sprzętu konkretnego producenta przez osoby, które miały dotąd nartorolki innej marki
  • rozwiązanie nadal pozostawia możliwość poszukiwania innych metod przyspieszenia nartorolek

Wyraź swoje zdanie

A jakie jest Twoje zdanie? To bardzo ważne dla polskiego środowiska aby dowiedzieć się, co o limitowaniu prędkości sprzętu sądzą sami zainteresowani. Zaznacz w poniższej ankiecie swoją odpowiedź.

Czy należy wprowadzać limity prędkości kół w otwartych zawodach na nartorolkach?

zaktualizowano piątek, 19 sierpnia 2016 10:43
Oceń artykuł
(2 głosów)
Napisz komentarz
Zaloguj się aby dodać komentarz. Jeśli jeszcze nie masz konta w serwisie, a interesujesz się nartorolkami, dołącz do nas!

busy

Newsletter

Informacje o nartorolkach na twój e-mail, wygodnie i bezpłatnie.
Akceptuję regulamin biuletynu
Biuletyn nartorolki.pl to cenne źródło wiedzy o nartorolkach, rolkach terenowych i nordic blading.