Najbardziej widowiskowa forma rywalizacji na nartorolkach ma powrócić do Polski w 2019 roku

opublikowano: 24 października 2018 autor: Redakcja
Typowo nartorolkowa konkurencja praktycznie nieznana w naszym kraju - knock-out sprinty - ma do nas powrócić po 15 latach w otwartej formie w ramach cyklu Vexa Skiroll Tour w lipcu 2019 roku. Co tak wyjątkowego jest w tej rywalizacji, że przyciąga uwagę kibiców i mediów dając też świetną zabawę startującym?

Nartorolkowe sprinty, które są w programie niemal każdej sesji Pucharu Świata FIS, jak też corocznych Mistrzostw Świata FIS na nartorolkach, różnią się od narciarskich konkurencji przede wszystkim dystansem. Te na nartorolkach odbywają się zazwyczaj na krótkich odcinkach - na prostych odcinkach o długości około 200 m. Zawodnicy awansują do kolejnych rund dążąc do finału i zwycięstwa na zasadzie eliminacji, wolniejsi odpadają, szybsi przechodzą dalej.

Jak wygląda taka impreza? Zaczyna się od kwalifikacji. Uczestnicy startują indywidualnie przebiegając trasę w samotności. Na podstawie uzyskanego czasu wyznacza się 32 lub 16 najlepszych, pozostali kończą rywalizację na tym etapie. W dalszej części sportowcy rywalizują bezpośrednio ze sobą. Ci najszybsi w kwalifikacjach walczą w parach z najwolniejszymi. Kto wygra, przechodzi dalej. Bywa, że w rundach biegnie więcej zawodników, np. w każdej startuje czterech, a dalej przechodzi dwóch najlepszych. I tak odbywają się ćwierć-, pół- i finały. Zwycięzca rundy finałowej wygrywa zawody.

Krótkie trasy i bezpośrednia walka zawodników zapewniają widowiskowość. Kibice stojący przy trasie widzą start, wyścig oraz finisz. Wszyscy obserwatorzy, a także zawodnicy oczekujący na swoją kolej widzą, kto jest zwycięzcą każdego starcia. Chyba, że rozstrzygnięcie odbywa się na podstawie fotofiniszu, ale i tak wkrótce po analizie zdjęć sędziowie ogłaszają werdykt. Emocje nie gasną przez całą imprezę.

Nartorolkowe sprinty, które są częścią każdej wysokiej rangi imprezy, odbywają się dowolną techniką - zawodnicy najczęściej rywalizują na własnych nartorolkach do łyżwy, jedyne ograniczenia to długość mostów zapewniających rozstaw kół nie mniejszy niż 53 cm i maksymalna średnica kół 100 mm. Materiał bieżni kół dowolny.

Opisana forma współzawodnictwa dla wielu uczestników jest przyjemną odmianą wobec zazwyczaj spotykanych form biegów na nartorolkach, gdzie rywalizuje się ze startu wspólnego, a meta jest znacznie oddalona od startu. Na długich dystansach rywale potrafią współpracować ze sobą, by ułatwić sobie pokonanie trasy, przechodząc do konfrontacji na końcowych metrach. Bywa, że zawodnicy spoza czołówki większość trasy przebiegają w samotności i nie mają żadnej okazji do bezpośredniej walki z rywalami na trasie. W sprintach jest odwrotnie, poza kwalifikacjami każdy bieg to potyczka.

Biegi nartorolkowe, w których meta jest w innym miejscu niż start (tak rozgrywane są wszystkie biegi pod górę, tzw. uphille), nie są specjalnie widowiskowe. Kibice przy linii startowej widzą zawodników przez chwilę. Ci stojący przy trasie mogą nacieszyć się widokiem swoich idoli dosłownie przez moment. Obserwatorzy na mecie obserwują finisz i jedno starcie o pierwsze miejsce. Za to w sprintach widzimy zawodników przez cały czas, a walka o zwycięstwo odbywa się w każdej grupie, w każdej parze startujących, aż do finału.

Krótkie trasy sprawiają, że sprinty nie są specjalnie męczące. Nie wymagają żelaznej kondycji, raczej dużej siły, szybkości i techniki. Dlatego są dobrym uzupełnieniem do dłuższych i wymagających wytrzymałości biegów, które odbywają się w każdej sesji Pucharu, czy Mistrzostw Świata FIS. Często odbywają się wieczorem w przeddzień zawodów na długich, czy wymagających trasach.

W naszym kraju od wielu lat organizuje się nartorolkowe zawody zwane sprintami. Jeśli organizator nie jest w stanie przygotować dłuższej trasy, wyznacza choćby kilometr i bieg określa mianem sprintów. Wynika to także z prób przeszczepienia na nartorolki dystansów sprinterskich typowych dla biegów narciarskich. A przecież nartorolkowych sprintów nie trzeba wymyślać od początku. Forma krótkiej rywalizacji na małych kółkach znana jest na świecie od dawna. Dlaczego w kraju nad Wisłą nikt jej jeszcze nie zaszczepił?

Z tego co wiemy sprinty w opisanej tu formie odbyły się w Polsce w 2003 roku w Jeleniej Górze podczas Pucharu Świata FIS. Także rok wcześniej w tym samym mieście w ramach próbnych zawodów przed pucharem. To były jednak odosobnione przypadki, a zawody zamknięte, tylko dla elity.

Wygląda na to, że po raz pierwszy wszyscy polscy entuzjaści nartorolek będą mogli spróbować swoich sił w prawdziwych sprintach na asfalcie podczas przyszłorocznego cyklu Vexa Skiroll Tour. Takie zawody planowane są podczas sesji odbywającej się w Górach Sowich w ostatni weekend lipca 2019 roku, która zostanie zorganizowana na wzór rundy Pucharu Świata. Oprócz Uphillu Gór Sowich - biegu pod górę i Pętli Sowiogórskiej - biegu na dystansie, po 15 latach zadebiutują w Polsce knock-out sprinty. Miejscem rywalizacji mają być ulice Dzierżoniowa. Planowany dystans to 200 m, a po kwalifikacjach starty parami.

Mamy nadzieję, że ta forma krótkiej nartorolkowej rywalizacji przyjmie się także u nas. Zdaniem redakcji to najciekawsze i najbardziej emocjonujące zawody na małych kółkach, które miejmy nadzieję przyciągną kibiców także spoza środowiska, jak też media zainteresowane ekscytującym widowiskiem. To z pewnością zadziała pozytywnie na rzecz rozwoju i propagowania naszej dyscypliny.

Poniżej możesz zobaczyć film z knock-out sprintów, które odbyły się 15 września 2015 roku w Trydencie w ramach rundy Pucharu Świata FIS na nartorolkach.

zaktualizowano środa, 24 października 2018 17:26
Oceń artykuł
(2 głosów)

Filmy powiązane z treścią

Sptinty podczas Pucharu Świata FIS - Trydent - wrzesień 2015
Napisz komentarz
Zaloguj się aby dodać komentarz. Jeśli jeszcze nie masz konta w serwisie, a interesujesz się nartorolkami, dołącz do nas!

busy

Newsletter

Informacje o nartorolkach na twój e-mail, wygodnie i bezpłatnie.
Akceptuję regulamin biuletynu
Biuletyn nartorolki.pl to cenne źródło wiedzy o nartorolkach, rolkach terenowych i nordic blading.